wtorek, 2 sierpnia 2016

JAK PRZEPRACOWAĆ CAŁE ŻYCIE I NIE DOSTAĆ EMERYTURY ... I Moja emerytura .Biuro Emerytalne


 
Mam 67 lat,mieszkam w Poznaniu i  jestem aktywny zawodowo (przynajmniej na razie). Do tej pory miałem do blogów stosunek raczej obojętny uważając je za jeden ze  sposobów przekazywania treści bardziej pasujący młodym a przynajmniej młodszym ode mnie.
Ostatnio zaszło jednak wiele wydarzeń w moim życiu ,które spowodowały że postanowiłem podzielić się tym z innymi a ta forma przekazu umożliwia dość szerokie możliwości prezentowania swoich doświadczeń i przemyśleń.

Zacznijmy zatem od początku...:

1. Moja emerytura. Biuro Emerytalne

    - Otóż nagle gdzieś pod koniec ubiegłego roku goniąc od jednej pracy do drugiej nagle zdałem sobie sprawę że niepostrzeżenie przekroczyłem wiek emerytalny to jest 65 lat (wg "starego" prawa).
    Co gorsza jako były zawodowy wojskowy( do "cywila " poszedłem w 1980r po 12 latach służby w randze kapitana) powinienem iść na emeryturę w wieku 60 lat czyli zagapiłem się niewąsko...a jakoś z automatu nikt mi emerytury nie zaproponował.
    Na początku wykonałem telefon do Wojskowego Biura Emerytalnego i tu było pierwsze olśnienie - na emeryturę wojsko samo nie wysyła swoich rezerwistów - trzeba złożyć wniosek na piśmie.
    Ciągle nie było czasu (jak zwykle) aż wreszcie, któregoś kwietniowego dnia 2016 roku zmobilizowałem się i pojechałem, do Wojskowego Biura Emerytalnego,które tak jak pamiętałem było gdzieś koło hotelu "Polonez" ( Ach co to kiedyś był za hotel firmy "ORBIS", moi rówieśnicy wiedzą, było tam kasyno i sklep "PEWEXU"  i w ogóle high life. Było to też jedyne miejsce gdzie można było kupić w recepcji amerykańskie papierosy po 20 zł i więcej i szpanować w towarzystwie)
    Niestety okazało się że rzeczone biuro już dawno zmieniło adres i jest teraz na ulicy Marcelińskiej czyli na drugim końcu Poznania  i znowu nie było czasu odłożyłem to znów o tydzień.
    No i wreszcie znalazł się dzień na te sprawy,pojechałem na Marcelińską . Po pól godzinie znalazłem budynek biura w kompleksie szkoły Służb Kwatermistrzowskich z oddzielnym wejściem od ulicy. No tak z wejściem ale żeby zaparkować tam samochód to dopiero jest wyzwanie. Nie ma tam strefy parkowania więc samochody stoją powciskane wszędzie, między drzewami (to w końcu aleja) na chodnikach w podwórkach i tym podobne. Wreszcie się udało ,blisko kilometr od mego Biura ale pogoda piękna ,poszedłem per pedes i za kwadrans zdyszany dotarłem.
   Wszedłem na parter budynku od tyłu (taki wojskowy styl) a tutaj wszystkie drzwi zamknięte  tylko jedne otwarte do hallu z recepcją. Panienka ,która mogła być wnuczką zapytała w jakiej sprawie ?
A  ja - w sprawie emerytury... ( a po co niby można przyjść do biura emerytalnego ?) Panienka pokazała mi drzwi z napisem kancelaria czy coś tam w korytarzu obok i kazała mi czekać.
    Chwilę grzecznie czekałem , po czym zapukałem do "kancelarii" - usłyszałem proszę i wszedłem.
Znowu było w jakiej sprawie ? Nazwisko ? Proszę okazać dowód osobisty, proszę czekać ktoś z "Pana litery" zejdzie do Pana. ( z wyższych pięter rozumiem).
     Na korytarzu były krzesła siadłem i czekałem. Po pół godzinie mniej więcej zeszła do mnie Pani jeszcze w wieku poborowym z grubaśną teczką, okazuje się moją teczka osobową.Wiedziałem że coś takiego istnieje ale teraz dopiero zdałem sobie sprawę ile rozmaitych papierków towarzyszy nam w życiu i ile można ich naprodukować przez 36 lat. bo tyle minęło od czasu gdy wyszedłem z wojska ze statusem rencisty III grupy w wieku 31 lat i w stopniu kapitana rezerwy.( Ale to zupełnie inna historia do której wrócę jak zakończę opowieść o mojej emeryturze.)
     -Pan w sprawie emerytury wojskowej ? Ile Pan ma lat ? - Ja - sześćdziesiąt sześć...chyba.
     - Ma Pan ustalone prawo do emerytury wojskowej ? Nie ? To na co Pan czekał do teraz ?
     Zrobiło mi się wstyd że ja taki nieporządny, że nie zrobiłem tego o co Pani pyta ( właściwie nie wiem o co pyta) - to trzeba było wystąpić o ustalenie prawa do emerytury wcześniej ? Nie czekając aż osiągnie się wiek emerytalny ? Ależ oczywiście to wszyscy wiedzą - że się to robi odchodząc z czynnej służby wojskowej  ( ja nie wiedziałem, jak wspomniałem miałem wtedy 31 lat i o emeryturze nie myślałem).
     No dobrze mówię a możemy to zrobić teraz ? Chyba nie jest za późno ?( bo w końcu jeszcze żyje mam się dobrze i jakaś emerytura by się przydała. I tutaj nagle nastąpił finał moich kontaktów Wojskowym Biurem Emerytalnym w temacie emerytura. Pani otworzyła opasłe tomisko na stronie z napisem  "przebieg służby wojskowej mój" i powiedziała :
    Wojskowa emerytura się Panu nie należy , ma Pan tylko 12 lat służby a powinno być minimum 15 - w sprawie emerytury proszę iść do ZUS-u. ....
    I poszła i zostawiła mnie w głębokim szoku - DWANAŚCIE LAT TO PRAWIE 15 ,W TYM BYŁY STUDIA,KTÓRE DO WYSŁUGI W WOJSKU LICZONO 1,5 ROKU ZA ROK A TERAZ MI SIĘ NIC OD WOJSKA NIE NALEŻY ?....

ciąg dalszy w poście JAK PRZEPRACOWAĆ CAŁE ŻYCIE I NIE DOSTAĆ EMERYTURY II za dwa trzy dni.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz